Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Egzamin do Akademii



Uriko Juri
Summoner demonów
17 lat
Doskonała wojowniczka oraz wierna przyjaciółka. Przeważnie opanowana i spokojna, a nawet chłodna. Jej najlepszym summonem, jak również przyjacielem jest Darkness. Nie istnieje dla niej nikt, kto mógłby nosić miano jej "chłopaka".


Desiree Joyce
Healer
17 lat
Świetnie radzi sobie z uzdrawianiem, nawet największych ran, prawdopodobnie dlatego na dodatkowe zajęcia zapisała się u Pielęgniarki. Wciąż poznaje swoje moce. Razem z Mattem tworzą ładną parę.
Potrafi dowolnie zmieniać swój wygląd.


Catherine Howlett
Wizard
17 lat
Ma moce podstawowych czterech żywiołów. Miła i żywa dziewczyna. Bardzo łatwo ją zranić, ale jej chłopak - Tom - na to nie pozwoli.
W jej żyłach płynie kocia krew, więc może zmieniać się w kota.


Okiru Juri
Summoner demonów
17 lat
Zachowuje się jak małe dziecko. Przez 7 lat mieszkała w świecie Demonów, puki nie odnalazła ją siostra. Uriko jest teraz dla niej całym światem.


Matthew Charlson
Wizard Ognia
18 lat
Wesoły, wysportowany, przystojny. Ma własny fanclub którego stara się pozbyć. Zakochany po uszy w Desiree.


Tomy Spyker
Summoner
18 lat
Może przywoływać psy i wilki, jak również sam może się zmieniać w białego wilka. Jego miłością jest Catherine.


Daniel
Demon
17 lat
Servant(sługa) Uriko, jak również jej przyjaciel. Od kiedy zyskał chociaż w części ludzką formę, ma wielu przyjaciół.


Lily Silvian
Summoner kryształów
17 lat
Przyjaciółka z dzieciństwa Cath. Energiczna, uśmiechnięta i trochę roztrzepana dziewczyna. Za pomocą klejnotów i odpowiednich zaklęć potrafi tworzyć wojowników którzy walczą za nią.


Vivian Pilar
Summoner
17 lat
Wredna, podła itd. Znienawidziła Desiree od pierwszego jej dnia, a zwłąszcza po tym, jak Matt się w niej zakochał. Uważa się za największy cud świata.



Emma Haruki
Buffer i mag
15,5 lat
Wybuchowa ale i pogodna. Umie wysadzić i rozwalić w drobny pył prawie wszystko. Bardzo energiczna, lubi się drażnić z innymi, np z rodzeństwem albo z Uriko.


Melody Clever
Człowiek
17 lat
Przyjaciółka Desiree mieszkajaca na Ziemi.


Sune Haruki
Wizard
19 lat
Starszy brat Emi. Lubi ją denerować.


Jerry Haruki Wizard
18 lat
Starszy brat Emi. Leniwy, ale lubi się uganiać za dziewczynami.



Egzamin do Akademii

Ten dzień wywarł szczególne emocje na wielu uczniach. O godzinie 8:00 większość uczniów klas drugich oraz trzecich spotkało się w wielkiej sali. Tam pani dyrektor wygłaszała przemówienia. Wszyscy byli podekscytowani. Na sali słychać było szepty. Do sali weszła pani dyrektor Gertine. Tym bardziej wszyscy zaczęli szeptać.
- Cisza!!! – ach ten „miły” głos – Dziękuje... No więc witam was serdecznie! Nastąpiły drobne zmiany... – znowu szepty – Ykhym!!! No. A więc od dziś dnia, będą tylko dwie możliwości w roku na podejście do egzaminu. Aby dostać się do Akademii musicie zdać cztero częściowy egzamin, albo inaczej, cztery testy. Niektórzy podchodzą do testu drugi a nawet i trzeci raz. Nie martwcie się jeśli nie zdacie. Przypuszczalnie tylko ¼ no może 1/3 z was zda. Niektórzy dobrze już znają zasady, jak również to na czym polegają testy. Inni nie. Wytłumaczę dla wszystkich. Pierwszy test jest pisemny. Tak pisemny! Drugi polega na zdaniu z danego materiału. Każdy ze swojej dziedziny. Porównamy wasze umiejętności. Następny test polega na zebraniu pięciu artefaktów. – chwila ciszy i znowu szepty – Widzę, że co poniektórzy zauważyli iż wymieniłam jedynie trzy testy, a na początku mówiłam że będzie ich cztery. Zgadza się. Nie powiem wam na czym polega ostatni test, nie liczcie na to, że osoby które w poprzednim roku podchodziły do testów, czy też te które je znały powiedzą wam o co chodzi z tym testem. Nie powiedzą. Nie pamiętają. Ci z was którzy dojdą do tego momentu i zdadzą lub nie, też nie będą pamiętali. Wymażemy wam to z pamięci. Nie bójcie się, to nic nie boli. Mam nadzieje, że wszyscy zjedli śniadanie, bo do egzaminu przystępujecie NATYCHMIAST! – w sali nagle pojawiły się ławki z krzesłami. -Proszę o siadanie zgodnie z karteczkami – Nad każdą ławką pojawiła się kartka z imieniem i nazwiskiem. Gdy wszyscy usiedli na miejsca, a kartki spadły na ławki i zamieniły się w test.
- Możecie zaczynać! – Wszyscy zaczęli wertować kartki. U większości osób namalowało się zdziwienie po przeczytaniu krótkiego polecenia „Napisz, dlaczego chcesz zostać studentem Akademii Magii w Celestii”.
Odpowiedzi:
„Ja Uriko Ilyasfeel von Elizabeth Juri, chcę się stać silniejsza, nauczyć się w stu procentach wykorzystywać moją moc. Rozwinąć swe umiejętności do granic możliwości, a nawet jeszcze dalej. CHCĘ BYĆ SILNA! Mam nadzieję, że w Akademii nauczę się potrzebnych rzeczy, bo to co jest w szkole to w większości wiedza teoretyczna.”
”Ja Catherine Howlett, chciałabym uczęszczać do Akademii, bo jest tam więcej ciekawszych zajęć. Chcę się stać bardziej dojrzała. Wierze, że moje przyjaciółki zdadzą egzaminy i chcę razem z nimi być w Akademii. Ciekawa jestem co kryje się w pomieszczeniach, do których na razie nie mamy dostępu. Mam nadzieje, że będziemy miały dużo przygód!”
”Ja Desiree Joyce, pragnę dalej dzielić zajęcia i czas z moimi nowymi przyjaciółkami. Mam nadzieję, że przez zdobytą wiedzę w Akademii będę mogła może powrócić do domu. Chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o sobie i wydaje mi się, że odpowiedzi na dręczące mnie pytania znajdę w Akademii!”
O dziwo, znalazło się kilka uczniów, a dokładniej uczennic które nie zdały... Jak to możliwe? Po prostu w odpowiedzi skłamały. Nauczyciele przez ten test chcieli sprawdzić dlaczego uczniowie chcą przejść do Akademii oraz upewnienie się czy można wierzyć im. Jeśli ktoś kłamał w tak błahej sprawie nie był godzien tytuły studenta Akademii, a pióra którymi pisali uczniowie były tak zaczarowane, że po napisaniu kłamstwa napis stawał się czerwony.
- Wszystkich proszę o wyjście z sali. – Uczniowie posłusznie wyszli z pomieszczenia na korytarz. Kartki uniosły się w powietrze i poleciały do rąk Panie Dyrektor. Ławki i inne niepotrzebne rzeczy znikły z sali.
Na korytarzu wszyscy się denerwowali. Nagle otworzyły się drzwi, stanęła w nich pani od Przysposobienia Obronnego i wyczytała czyjeś nazwisko. Pierwszą osobą była Catherine. Weszła za nauczycielką z powrotem do pomieszczenia. Byli tam wszyscy nauczyciele, a nawet osoby których ona nie znała. Dostała za zadanie „zaprezentuj co potrafisz”. Cath chwile myślała nad zadaniem. Stwierdziła, że to co jej najlepiej wychodzi to…”pójść na żywioł”. Stanęła na środku sali zamknęła oczy, złożyła ręce tak jak by chciała zatrzymać w nich jakąś kulkę. Powoli pomiędzy jej palcami zaczęły świecić szkarłatne płomienie. Rozłożyła ręce i zatoczyła wokół siebie koło. W powietrzu dookoła niej w ślad za jej rękami powstawały płomienie. Otaczały ją i wirowały dookoła niej aż klasnęła w ręce. Wszystkie płomienie zamieniły się w strumień wody. Blondynka przyłożyła ręce do ziemi i przymknęła oczy. Z ziemi powoli zaczęła wyrastać szkarłatna róża. Cath jednym podmuchem powietrza uniosła ją do góry i zdmuchnęła na biurko dyrektorki.
- To jeszcze nie wszystko co potrafię, ale reszta niech pozostanie tajemnicą. Mnie trzeba poznawać stopniowo. Mało kto wie co potrafię. Po za tym jestem z rodu ludzi-kotów, mam dobry słuch, umiem się skradać i bardzo bym chciała dostać się do akademii.
- Zasługujesz na to, za sam hart ducha – uśmiechnęła się dyrektorka.
Kilka następnych osób i kolej Uriko. Dziewczyna nie dawała po sobie poznać zdenerwowania. Dostała to samo zadanie co każdy, czyli zaprezentowanie swoich umiejętności. Wyciągnęła ręce przed siebie. W nich uformował się jakby z dymu wir, z którego wyleciały różnobarwne motyle. Było ich tak wiele, że gdy zaczęły wirować w koło dziewczyny nie było jej widać. W pewnym momencie motyle rozprysły się w drobny pył. Nauczycielka chciała się rozejrzeć za dziewczyną, ale poczuła ją za swoimi plecami. Zrobiła odskok i zaczęły walczyć. Profesorowie siedzieli za biurkiem spokojnie się przyglądając. Tuż za plecami fioletowowłosej pojawiła się czarna postać w połowie przeźroczysta. W momencie gdy dziewczyna wyprostowała rękę potwór ruszył na nauczycielkę z taką siłą, że dosłownie wgniótł ją w ścianę. Kapłanka Ciemności cofnęła rękę za siebie i w tym samy momencie demon wrócił za plecy właścicielki. Dyrektorka jedynie kiwnęła głową na znak, że przeszła dalej. Uriko zamknęła powieki i upadła na podłogę.
- Profesor Gertine, to znaczy... Pani Dyrektor, czy nie uważasz, że ona powinna pozostać w szkole? Może i potrafi wykorzystywać demona w walce, ale nie radzi sobie w momencie gdy on wraca. – Powiedział jeden z nauczycieli
- Jestem Dyrektorką. –podkreśliła – Dobrze o tym wiem. Ale gdzie ma się tego nauczyć jak nie w Akademii? – zwróciła się do Nauczycielki stojącej przy drzwiach – Zawołaj Desiree Joyce.
Po chwili do sali weszła czarnowłosa dziewczyna. Gdy zobaczyła nieprzytomną przyjaciółkę leżącą na podłodze, zapomniała o jakimś tam teście. Podbiegła odruchowo i położyła ręce na bezwładnym ciele. Jasne, prawie oślepiające światło uleczyło wewnętrzne rany Uriko. Szatynka podniosła przyjaciółkę.
- Obie przechodzicie dalej. Wyjdźcie tylnymi drzwiami. – Dyrektorka starała się mówić beznamiętnie. – Następny!
- Ale... czy ja nie powinnam czegoś zrobić? – Desiree najwidoczniej nic nie rozumiała
- Już nam pokazałaś, że bez problemu kontrolujesz swoją moc. – Posłała ciepły uśmiech w stronę dziewczyn.
Po nich byli następni i następni. Do następnego trzeciego testu została jeszcze godzina. Wszystkie trzy przyjaciółki poszły do pokoju Catherine. Blondynka była dumna z siebie, że zdała drugi test. Z uśmiechem na ustach kręciła się po pokoju. Ktoś zapukał do drzwi, po czym bez czekania na „proszę” wszedł. Był to chłopak o czerwonych oczach, z czerwoną opaską na czole i długich fioletowych włosach, splecionych w warkocz. Dziewczęta spojrzały na niego pytająco, gdyż miał dziwną minę. Chyba był zły na coś, a raczej na kogoś.
- Przysłała mnie dyrektorka – powiedział z zniesmaczoną miną. Uriko również wykrzywiła usta w niezadowoleniu
- Jak widzisz mam się dobrze. Nie potrzebnie Cię fatygowała!
- Uri... – zaczęła niepewnie szatynka – Co się właściwie stało na drugim teście? – Cath patrzyła raz na Desiree, raz na Uriko i na Daniela i tak w kółko.
- Walczyłam i wygrałam.
- Ale jak mnie zawołali byłaś nieprzytomna!
- To nic...
- Zawsze tak jest – wtrącił chłopak – Ech... Darkness jest servantem lub też summonem Uriko. Jest jednym z najpotężniejszych demonów. Jest bardzo silny i niebezpieczny – na ostatnie słowo fioletowe oczy wyraziły wielki gniew – Ech... Uriko mów co chcesz, ale ja wiem swoje. Twoje ciało nie jest w stanie znieść takiego przeciążenia!
- Jakiego? Ej o co chodzi? Czy tylko ja o niczym nie wiem?? – posmutniała niebieskooka.
- Inaczej wam to wytłumaczę. Większość demonów jest myszką, Uriko jest dziurą przez którą te demony przechodzą. Wyobraźcie sobie dziurę w tekturowym pudle.
Myszki przechodzą bez najmniejszego problemu, ale kot gdy będzie chciał przejść co najwyżej rozedrze tekturę. Tym kotem jest właśnie Darkness.
Uriko patrzyła nieobecnym wzrokiem gdzieś w kąt pokoju. Przyjaciółki patrzyły na nią zatroskanym wzrokiem. Daniel jedynie głęboko westchnął i zaczął dalej swój monolog.
- Od kiedy nie jestem uczniem szkoły, mieszkam z nią i łażę za nią krok w krok. Mogłem zostać w zamku pod dwoma warunkami. Pierwszy to, że będę tu jako służący Panienki Juri, a drugi to, że będę miał na nią oko.
-Czemu ja o tym nic nie wiem!?!?! – niebieskie oczy dziewczyny zachodziły się łzami.

- ... – w odpowiedzi miała tylko głuchą ciszę.
- Zaraz kolejny test. – Desiree starała się zmienić temat. Dobrze wiedziała, że Uriko musi być bardzo trudno. Zawsze chciała być silna i niepokonana, bała się, że stanie się słaba gdy wszyscy będą wiedzieli. Rozumiała również Cath. Przez długi czas myślała, że nie mają przed sobą żadnych tajemnic, a tu takie coś.
Poszli całą czwórką w milczeniu pod wielkie drzwi do sali. Tam się rozstali z Danielem. Cath, gdy tylko ujrzała ciemnobrązowe, prawie czarne włosy związane kokardkami, podbiegła do właścicielki owych włosów i rzuciła jej się na szyję.
- Lily! Gdzieś Ty była, że Cię nie zauważyłam wcześniej?
- To jak patrzysz? – uśmiechnęła się szeroko i uściskała przyjaciółkę.
Wielkie drzwi znowu się otworzyły. Uczniowie zaczęli wchodzić do środka, lecz wnętrze było całkowicie zmienione. Wyglądało na to, że drzwi stanowiły portal. Wszyscy rozglądali się ze zdziwionymi minami. Stali po środku jakiejś polany, jedyne co nie pasowało to drzwi przez które jeszcze wchodzili uczniowie. Gdy już wszyscy byli na miejscu, ustawili się w koło Pani Dyrektor oraz innych nauczycieli.
- Kilkunastu innych nie przeszło... Dobrze, więc! Zaraz rozpoczniemy trzeci test. Do wykonania go macie czas do świtu. ( jest południe ) Musicie znaleźć pięć artefaktów. W dowolnej kolejności. Jakie to artefakty i gdzie ich szukać? Na te pytania znajdziecie odpowiedź na kartkach które rozdaje Profesor Nojin. Kolejność dowolna. Po zebraniu wszystkich elementów do pudełka, poczekajcie do świtu słońca. Wypowiedzcie zaklęcie które jest również na kartce. I to będzie koniec trzeciego testu. - chwila pauzy – A teraz zaczynajcie! Powodzenia! – Nauczyciele znikneli w kłębach dymu. Każdy zajął się sobą i kartką...

Catherine odeszła kilka kroków. Powoli otworzyła białą kartkę.
”Artefakt – miejsce:
1. Kryształ – Antrum Tenebrarum (Jaskinia Ciemności)
2. Kropla wody – Aqua Naiadis (Jezioro Nimfy)
3. Dym – Mulciberi (Wulkan)
4. Pióro – Phoenix (ognisty ptak)
5. Amarantus (fantastyczny kwiat, który nigdy nie więdnie) – Nemus (las)


Dimidium facti, qui coepit, habet (Kto zaczął, już wykonał połowę dzieła)”


- Hmm... Wszyscy idą do w stronę jaskini, bo jest najbliżej. Powinnam się zastanowić na co potrzeba mi najwięcej energii i co powinnam wykonać przed zachodem słońca, a co w nocy...- blondynka mówiła do siebie. – Hmm... Jaskinie zostawię sobie na koniec. I tak jest tam ciemno, więc co to za różnica czy zrobię to w nocy. Może najpierw pójdę po wodę, nad jeziorem jest jeszcze niebezpieczniej po zmierzchu. Hmm... w pudełku które dostaliśmy mamy... Szklane probówki. Pewnie tam mamy włożyć artefakty. Ciekawe gdzie tu jest haczyk. Nie możliwe przecież, aby to było takie proste... Przekonam się! – W przeciągu godziny dotarła nad „Jezioro Nimfy”. Wyciągnęła z pudełka małe, szklane naczyńko. Rozejrzała się dookoła. Nikogo w pobliżu nie było. Powoli i ostrożnie podeszła do wody. Gdy chciała napełnić probówkę, lustro wody się poruszyło. Dziewczyna podniosła wzrok. Przed nią, na wodzie stała przeźroczysta postać. Woda się wzburzyła, duży strumień wody uderzył w blondynkę, która zatrzymała się dopiero kilka metrów dalej. Obolała podniosła się z ziemi. Wyciągnęła przed siebie ręce. Siłą woli zaczęła zmuszać powietrze do kręcenia się. Coraz szybciej i coraz mniejsze okręgi zataczał wiatr. W końcu utworzyła się mała trąba powietrzna. Po zetknięciu z taflą jeziora, woda została wsysana przez mini tornado. Kilka sekund później, tornado wróciło do swej magae (czarownicy) i rozproszyło się tuż nad nią. Woda która wcześniej była wciągnięta teraz spadła, a Catherine łapiąc ją do probówki, udało się napełnić całą. Nimfa wodna uśmiechnęła się na znak przegranej i wróciła do jeziora. Blondynka zrobiła głośny wydech i opadła na ziemie. Tak naprawdę to była przerażona. Wszystko działo się tak szybko. Po kilku minutach, gdy już ochłonęła wstała i ruszyła w stronę lasu. Cisza i spokój, były aż przerażające. Słońce ledwo przedzierało się przez korony drzew. W końcu przed oczami niebieskookiej rozpostarło się pole przepięknych, kwiatów. Amarantus miał płatki we wszystkich kolorach tęczy. Wiedziała że mogą ją tu czekać kolejne niespodzianki, a raczej pułapki. Głuchą cisze przerwał krzyk. Bez chwili namysłu pobiegła w stronę z której on dobiegał. Nagle stanęła przed Desiree oplecioną dzikimi pnączami. Szatynka wymówiła jakieś słowa w dziwnym, niezrozumiałym dla Catherine języku.
- Please, release me. Please…- Po czym pędy roślin wróciły powoli do ziemi. – Thank you. – Poprawiła swoje czarne włosy i dopiero wtedy spostrzegła przyjaciółkę z lekko otworzonymi ustami.
- To jakieś zaklęcie? Po jakiemu to było...?
- Co...?
- Powiedziałaś coś i .... – nie było dane jej dokończyć bo z drzewa wyłoniła się jakaś istota. Cała była pokryta korą.
- Hama-dryas (Nimfa drzewna inaczej driada) – niebieskie oczy szybko spojrzały na spokojnie stojącą sylwetkę Uriko.
- Ur! Nie stój tak! Weź ją ode mnie!
- Odsuńmy się od kwiatów. – odparła spokojnie
- A nie wiesz jak?!
- Powiedz jej, że się odsuniesz od kwiatów. Tylko nie kłam!
- Yyy... Naprawdę, jak mnie puścisz odsunę się od tych kwiatów. – Driada spojrzała podejrzliwie, ale puściła dziewczynę i wróciła z powrotem do środka drzewa. Blondynka szybko odskoczyła na bezpieczną odległość, o ile można tak było to nazwać, biorąc pod uwagę fakt, że otaczały je same drzewa pełne nimf i innych magicznych stworzeń.
- Masz jakiś plan? – burknęła niezadowolona.
- Oczywiście. One nie pozwolą się zbliżyć do kwiatów, człowiekowi bez walki...
- Nie! Nie możesz z nimi walczyć! One po prostu się bronią! – Stanęła w ich obronie czarnowłosa.
- Wyglądało to raczej na atak! – odparła oburzona Catherine. Uriko nie zwracając na przyjaciółki uwagi, przywołała kilka motyli o pomarańczowo czarnych skrzydłach z białymi kropkami.
- Danaus plexippus (na pol. Monarcha) przynieście trzy kwiaty. – Motyle posłusznie podleciały do kwiatów, zerwały trzy, a następnie wróciły do właścicielki. – Gratias ago (Dziękuję).
Motyle odfrunęły, a fioletowowłosa dała przyjaciółkom po jednym kwiatku.
- Lepiej włóżcie je do naczyń, zanim zwiędną – dodała i uśmiechnęła się lekko.
- Och, dzięki! Ale czy tak można...? – Desiree czuła się jakby ściągała na klasówce.
- Nauczyciele nie mówili o żadnych zasadach, tak więc wszystko dozwolone. – Jak zwykle tłumaczyła Catherine. – A właśnie! Ja mam sporo wody z jeziora. Też się mogę z wami podzielić – wyjęła probówkę pełną niebieskiej wody.
- Łał! Szybka jesteś. Ale ja nie mam czym się podzielić...
- Nie szkodzi! Przecież jesteśmy przyjaciółkami. – uśmiechnęła się i nalała trochę wody do probówek. Razem wyszły z lasu. Szły bardzo długo. Minęły kilku innych uczniów. Przeszły przez długie pola, pustą nieurodzajną ziemię, aby dojść do skał. Szare skały budowały górę. Na jej szczycie widać było jaskinię.
- Odpocznijmy. Już się robi ciemno, a my ani na chwile nie zrobiłyśmy przystanku. – Wysapała czarnowłosa.
- W porządku... Cath, zostań z Desiree, ja pójdę na górę po kryształy.
- Co?! Nie o to mi chodziło. Uriko, Ty również musisz odpocząć. Nie jesteś robotem!
- Czym?
- Ech... Zrób sobie przerwę. Proszę. – w bardzo wyraźny sposób usiadła na jednym z kamieniu, a na znak niezadowolenia głośno westchnęła. Wszystkie trzy usiadły na kamieniach. Gdy na niebie już zaczęły pojawiać się gwiazdy Uriko wstała i bez słowa zaczęła wchodzić na górę. Pozostałe koleżanki długo nie czekały, zaraz po otrzepaniu się z ziemi poszły w jej ślad. Po męczącej wspinaczce doszły do wielkiej jaskini. Była naprawdę ciemna.
- Co tam może się czaić? – zapytała Desiree
- Nie bój się. Nic tam nie żyje. – uspokoiła ją Cath
- Uff... czyli pójdzie jak po maśle.
- No nie jestem tego taka pewna. To nie jest taka prosta droga. To prawie jak labirynt. Kręty i zdradliwy.
- Ale nie bój się. Nam powinno iść łatwiej bo wszystkie trzy możemy radzić sobie w ciemności.- Włączyła się fioletowowłosa. – Cathi, może wytworzyć kulę ognia, po za tym dzięki kociej krwi płynącej w jej żyłach widzi w ciemności., Ty potrafisz wytwarzać światło, ale nie będziemy marnować twojej magii na coś takiego.
- Najważniejsze, abyśmy się nie rozdzielały. Więc, ja mogę prowadzić! – wyszła na przód Cath.
- Ok. a co z tobą Uri?
- A co ma być? – nie rozumiała pytania.
- A! Wiem o co chcesz zapytać. Uriko również widzi w ciemności, w końcu jest Kapłanką Ciemności. – znowu odpowiedziała za nią Cath.
- No to idziemy! – przerwała pogawędkę, jak zwykle Uri. No i ruszyły w ciemny tunel. Trzymając się za ręce szły krętymi ścieszkami. Cisze przerwała niespokojna Des
- Cathi, ale jak my znajdziemy te kryształy?
- O to się nie bój. Wszystkie korytarze, o ile można je tak nazwać, prowadzą do głównej komnaty pełnej kryształów. Hihi, podsłuchałam rozmowę kilku osób. Haczyk tkwi w znalezieniu drogi powrotnej.
- Marne pocieszenie.
- Hihihi, nie martw się, moje doskonałe uszy słyszą świst powietrza, dzięki temu wiem gdzie jest wyjście. – po kolejnych kilku minutach drogi zauważyły światło na końcu korytarza.
- Co jest?! Wyjdziemy na zewnątrz, czy co...?
- Nie Cath. Przecież na zewnątrz jest ciemno, mamy noc. To musi być światło kryształów.
Przypuszczenia Uri, były trafne. Dziewczyny weszły do wielkiej sali, pełnej świecących kryształów. Widok był niesamowity. Do komnaty faktycznie prowadziło z dziesięć wejść. Desiree była zachwycona. Zerwała ze ściany kilka kryształów i podała przyjaciółkom. Posiedziały tam nie więcej niż pięć minut i wstały. Cath wytężyła słuch. Skupiła się i po chwili wiedziała w którą stronę iść, lecz musiała iść z zamkniętymi oczami, aby móc skoncentrować się na dźwięku wiatru. Wydawało się, że droga na zewnątrz była krótsza. Gdy wyszły z jaskini, na niebie było pełno gwiazd. Takich konstelacji Desiree jeszcze nie widziała, a co bardziej trzech księżyców. Otworzyła szeroko oczy i jeszcze szerzej usta. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Chyba w tamtym momencie zdała sobie sprawę, że ona jest już w całkiem innym świecie. Na pięknym niebie były trzy, różnej wielkości księżyce. Największy był Biały, średni był koloru kości słoniowej a najmniejszy jasnoniebieski. Zarówno Catherine jak i Uriko cieszył widok tej zdziwionej i niedowierzającej miny. Powoli, powoli, ale w końcu zeszły z szarej góry, która w blasku księżyców wydawała się ze srebra. Skały stawały się coraz bardziej czarne. W ciszy słychać było jedynie kroki i gejzery. Były już blisko Mulciberi. Wśród gór i skał wyróżniała się jedna, z czerwonym czubkiem. Wyglądał jak wielki węgiel który się na czubku żarzy. Z każdym krokiem było coraz bardziej ciepło. Oddychanie zaczynało sprawiać kłopoty. Blondynka stanęła i zagrodziła przejście dalej ręką. W sumie to nie wyglądała na blondynkę. Jej włosy od światła wulkanu wpadały w rudy, albo miedziany kolor, włosy Desiree wciąż były czarne, ale połyskiwały ognistą czerwienią doskonale się komponując z kolorem oczu, natomiast Uriko miała tak silnie fioletowy, że aż wpadający w jej znienawidzony kolor – różowy. Wszystkie trzy doskonale wiedziały, że nie mogą się już dalej zbliżyć. Catherine miała zamiar podmuchem wiatru przywiać dym z wulkanu, ale Uriko jakby czytała jej w myślach. Nie. Ona po prostu ją znała. Wiedziała, że nie pozwoli się nikomu narażać.
- Cath! Pomysł dobry, ale wykonanie kiepskie. Dobrze by było jakbyś dym przywiała, ale widziałam gdzie patrzysz. Na czubek wulkanu. Musisz przywiać z jak najwyżej położonego miejsca, bo inaczej razem z dymem przywiejesz ciepło, a to może nas spalić.
- Fakt. – Wystawiła język. Stanęła twardo na nogach i wyciągnęła w górę ręce. Desiree i Uriko stały już z gotowymi naczyniami. Wiatr zerwał się, ale na takiej wysokości, jakby chciał poprzestawiać gwiazdy. Na ciemnym niebie wyraźnie było widać jak część dymu zwiewa w dół prosto do probówek.
- No to jeszcze ptaszek i koniec – powiedziała wesoło Cath – ruszajmy jak najszybciej bo zgłodniałam.
- Cath, to nie jest jakiś tam ptaszek tylko feniks i nie będzie raczej tak łatwo. Poza tym mogłabyś wreszcie nie myśleć o jedzeniu – powiedziała Uri sprowadzając blondynkę na ziemie – no ale Cathi ma racje. Za parę godzin świt trzeba się sprężać.
Ruszyły dalej, okrążając wulkan. Szły drogą która wydawała się najprostsza. Po zaledwie kilku minutach cisze przerwało burczenie dochodzące z brzucha blondwłosej.
- Nie no ja zaraz zwariuje z głodu. Jak ja mam zdobyć to pióro jak nie jestem w stanie myśleć o niczym innym jak o śniadaniu – zawołała płaczliwym głosem.
- Jezu Cath, zlituj się. Wytrzymasz do powrotu do szkoły.
- Nie, nie wytrzymam. Czekajcie! – niebieskooka usiadła na ziemi, przyłożyła ręce i zamknęła oczy. Na jej twarzy widać było skupienie jakiego nigdy nie zobaczył nikt na lekcjach. Nagle z przerw między jej palcami zaczęły wybijać pędy. Nim dziewczyny się obejrzały przed nimi stała mała jabłonka z pięknymi czerwonymi jabłkami. Blondynka z wielkim uśmiechem zebrała jabłka do torby – teraz możemy ruszać dalej. Chce ktoś jabłko.
- Czego ty nie zrobisz dla jedzenia – zaśmiała się Desiree. Trio ruszyło w dalszą drogę. Daleko nie zaszło, bo droga dosłownie się skończyła. Przed dziewczętami stała wielka przepaść, a z jej wnętrza wydobywało się czerwone światło i zabójczo wysoka temperatura.
- I co dalej? – jak na odpowiedź, zatrzęsła się ziemia a z wnętrza przepaści wyleciał wielki ptak.
- Wygląda jakby się palił... – powiedziała co wiedziała bondynka
- Cath... on się pali. To feniks.
- Faktycznie, to chyba to czego szukałyśmy, ale jak my mamy od niego wziąć pióro? Czy on ma jakieś? – Spostrzegła Desiree.
- Nie wiem. Ale może nie dajmy się spalić. Bo on nas chyba chce zaatakować. Aaaa! On się na mnie gapi! Ur! Weź go!
- Dobra, ale może skończysz ze skracaniem mojego imienia? Zaraz zostanie samo „U”... – Na twarzy purpurowowłosej namalowane było wielkie poirytowanie. Ugryzła się w palec i upuściła kroplę krwi na skały – Signum sanguinis (znak krwi) – Na ziemi kolejny raz namalował się znak w kole pod stopami dziewcząt. – W obrębie koła jesteśmy bezpieczne. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić. Nie mogę jednocześnie trzymać bariery ochronnej i przywoływać Darknes’a. – Cath zakasała rękawy – Nie! Nie masz szans. Woda wyparuje, płomienie feniksa są silniejsze od twoich, wiatr i ziemia też odpada. Musimy coś innego wymyślić. – Uriko jak zwykle szybko i rozsądnie myślała w sytuacjach jak ta. Tego właśnie nauczyła się na kółku Walczącym. Catherine zacisnęła pięści. Fenisk ruszył na dziewczęta, ale zatrzymał się na niewidzialnej ścianie, wychodzącej z okręgu. W czerwonych oczach naszego healera, można było dostrzec odbicie sypiących się iskier ze skrzydeł feniksa. Desiree otworzyła szeroko oczy jakby dostała olśnienia.
- Dajcie mi puste probówki!
- Coo..?
- No dajcie! Mam pomysł! – dziewczyny posłusznie wyjęły małe szklane naczynia i podały je przyjaciółce. Ona natomiast czekała jakby na odpowiedni moment. Feniks znowu uderzył w ścianę. Dokładnie w tym momencie szatynka wystartowała jak z procy. Wyskoczyła za pole obronne i złapała w probówki kilka iskier sypiących się z mitycznego stworzenia. Ognisty ptak zawrócił i chciał atakować po raz kolejny. Czarnowłosa jako pierwsza rzuciła się pędem w przeciwną stronę krzycząc tylko z uśmiechem na ustach – W nogi!!! – Biegły kilka minut i wskoczyły za jakąś skamielinę. Oddychały bardzo szybko. Spojrzały się na siebie i nie mogły już powstrzymać śmiechu. Upadły na twardą ziemię i dosłownie tarzały się ze śmiechu. Same nie wiedziały do końca dlaczego. Gdy już się opanowały usiadły i otrzepały się z sadzy.
- Świetna robota!

- Macie – uśmiechnęła się szczerze i podała przyjaciółkom naczynia z małymi iskierkami. Po chwili odpoczynku wstały i ruszyły w stronę z której przybyły. Gwiazdy powoli zaczęły blednąć. Za niedługo świt. Przyjaciółki siedziały w lesie. Nieopodal było małe oczko wodne. Blondynka poszła nabrać wody w bidon. Gdy chciała zanieść towarzyszkom wody, ktoś stanął jej na drodze. Były to dwie dziewczyny w jej wieku. Ciemna blondynka, a raczej jasnowłosa brunetka, trudno było stwierdzić w tym świetle, ale po dwóch szczupłych kitkach łatwo było poznać, że jest to Vivian Pilar. Obok stała wyższa koleżanka o niebieskich, krótkich włosach - Kimberly Farey. Bez zbędnych słów, Cath odłożyła bidon i stanęła gotowa do walki. Doskonale wiedziała, że te dwie oszustki będą chciały ukraść jej artefakty.
- Phi! Nie masz szans!
- Się zobaczy.
- Czas na zabawę....
- Chcesz mnie zagadać na śmierć – blondynka nie pozwoliła dokończyć swojemu wrogowi.
- Oj Howlett. Może po prosu się poddaj? Wiesz, że przegrasz. To prosta algebra. Dwa jest silniejsze niż jeden.
- A kto mówił, że ja jestem jedna?
- Hmm?
- Hej Pilar! – z daleka słuchać było chłodny głos Uriko
- Juri. Joyce. To mi się mniej podoba. Ale Joyce walczyć nie może, to healer.
- Hmm... Wspomniał ktoś coś o zabawie? – Zarówno niebieskowłosa jak i dziewczyna w kitkach, nie lubiły tego szatańskiego uśmieszku, który pojawił się na ustach przy wymowie tych słów.
- Uriś. Podzielisz się, czy chcesz je dla siebie?
- Obie załatwię, a Ty na wszelki wypadek ochraniaj Desiree, kto wie jakich sztuczek te BRZYDULE spróbują
- Kogo nazywasz brzydulą, co!?!?!?! – Cath stanęła przy czarnowłosej przyjaciółce, która czuła się bezużyteczna.
- Show time! – tym razem odezwała się granatowowłosa. W jej dłoniach zaczęło wirować jakieś żółte światło. Vivian zaczęła ruszać rękami i ziemi wyłoniły się dwa wielkie i nie najpiękniejsze ogry.
- Ha! Wyszło szydło z worka! – uwagę Vivian odwróciła Catherine. Uriko gwałtownie podniosła prawą rękę w stronę nieba krzycząc „Darknes”, a z pod stóp wystrzeliła czarna bestia.
Będzie ciekawie - pomyślała tuż przed atakiem. Kimberly rzuciła w przeciwniczkę kulami naładowanymi jakąś energią. Atak został z neutralizowany przez błoniaste skrzydła potwora. On spojrzał w oczy niebieskowłosej po czym z wielką siłą i prędkością rzucił się na nią odrzucając ja na kilka metrów. Dziewczyna zatrzymała się dopiero na drzewie, ale nie była zdolna do dalszej walki, bynajmniej nie teraz. Jeden ogr rzucił się na smokopodobnego, a drugi na jego właścicielkę. Darkness rzucił jednym ogrem w drugiego tak, aby jego summonerowi nic się nie stało. Odwrócił się w stronę przestraszonej Vivian i przeszył ją wzrokiem czekając na rozkazy. Uriko wykonała ledwo zauważalny gest a demon rzucił się na dziewczynę. Zacisnął na niej swoje szpony, aż syknęła z bólu. Fioletowowłosa upadła na kolana i złapała się za serce. Desiree chciała jej pomóc i już ruszyła ale usłyszała stanowcze
– Nie! Jeszcze nie teraz...
- Co Ty mówisz!? Uri!
- Nie, gdy on jest na zewnątrz... – Przyjaciółki spojrzały na jęczącą Vivian w szponach potwora. Uriko wstała na równe nogi. Zrobiła jeden ruch ręką i smok był już z powrotem we wnętrzu właścicielki. Kimberly podniosła się z ziemi, szybko dobiegła do ledwo przytomniej przyjaciółki, pomogła jej wstać i szybko znalazły się poza polem widzenia. Uriko nawet nie zwróciła na to uwagi. Z jej oczu zgasnął blask, jaki zawsze był. Wydawała się nie obecna.

Wydała pojedynczy wydech i padła na ziemię.
Gdy się ocknęła jej przyjaciółki klęczały obok. Najwidoczniej Des ją uzdrowiła. Powoli usiadła, szepnęła ciche – Gratias ago... (Dziękuję) – mimo bardzo cichego tonu dziewczyny usłyszały.
- Teraz czekamy na wyjaśnienia. – blondynka starała się nie pokazywać jakichkolwiek emocji tak jak to robiła często fioletowowłosa.
- Ech... Daniel już wam to raz tłumaczył.
- Ale nic nie zrozumiałyśmy. Bynajmniej ja. – Desiree uśmiechem starała się zachęcić Uriko do objaśnienia sytuacji.
- No więc od początku. Jestem Summonerem. Mogę przywoływać servanty i summony. Servant to od łacińskiego słowa servulus co oznacza niewolnik, sługa. Summon również z łaciny od słowa sumministrator – pomocnik. Jest między nimi mała różnica. Servant posiada ciało fizyczne i może pozostać w tym wymiarze, natomiast summon jest przyzywany ze świata Demonów. Po moich przodkach odziedziczyłam pewien obowiązek oraz moc. Jestem Kapłanką Ciemności, Priestess of Darkness albo jak to nauczyciele nazywają Summonerem Demonów. Mogę przywoływać tylko i wyłącznie demony. Ale najpierw muszę z nimi zawrzeć pakt. Takim demonem jest Nymphalidae, oraz Darkness. Ten ostatni jest jednym z najpotężniejszych demonów. Jestem z nim związana od dnia narodzin. W mojej rodzinie służył zawsze jako summon. Żadna Elizabetka nie dała mu ciała i nie utworzyła go swoim servantem, bo bały się, że On może im zrobić krzywdę. Ja się nie boję. Tak jak moja pra, pra, pra... babcia Elizabeth (od jej imienia powstała nazwa Elizabetki), chcę uczynić Darknes’a swoim servantem. Do tego jest mi potrzebna wasza pomoc. Zaraz po zakończeniu testu jadę do mojego rodzinnego zamku. Tam odprawie rytuał. Desiree, chciałabym abyś po tym wszystkim mnie uzdrowiła, bo moje rany by się długo goiły... Jeszcze wracając do tego co Daniel mówił. Ja się Darknes’a nie boję. Ufam mu. Przez większą część mojego życia tylko On był moją podporą i całą rodziną jaką miałam. Dlatego chcę mu dać ciało. Jeśli mi się to uda to będzie koniec z moimi „dolegliwościami”. Jak już zauważyłyście gdy Darkness wychodzi na zewnątrz kosztuje mnie to sporo. Moje organy wewnętrzne pękają. Gdyby nie Ty Desiree pewnie bym się wewnętrznie wykrwawiła. To właśnie może się stać po rytuale. Dlatego chcę was prosić...
- Oczywiście! – przerwała czerwonooka. Uścisnęła mocno przyjaciółkę.
- Ja też Ci pomogę. Przecież od tego są przyjaciele. W sumie nie wiem jak, no ale ten, tego... Pomogę! – Dziewczyny uścisnęły się bardzo mocno. Uriko była szczęśliwa jak nigdy. Wreszcie miała kogoś z kim mogła porozmawiać. Zaufane osoby. Przyjaciele. To był jej skarb teraz.
Słońce już zaczęło wstawać. Pierwsze promienie światła przedarły się przez konary drzew i dotarły do dziewcząt. Wszystkie wciągnęły szkatułki i otworzyły je. Wyjęły listę składników.
- Dimidium facti, qui coepit, habet. (Kto zaczął, już wykonał połowę dzieła) – powiedziały wspólnie. Oślepiające światło i... każdy w tym samym momencie przeszedł przez to samo. Pokazana była iluzja. Płaczący przyjaciel mówi, że zgubił gdzieś jeden ze składników i teraz nie zda do Akademii. Podana jest sugestia, aby oddać składnik przyjacielowi. Kto jest zdolny do takiego poświęcenia przechodzi dalej. Jest to pokaz szczerości i gotowości do oddania czegoś bardzo cennego dla swojego przyjaciela. Ale dla wszystkich uczniów którzy doszli, aż dotąd był to jedynie błysk światła trwający sekundę. Nikt nie pamiętał testu nr 4.

Dziewczyny spojrzały na siebie. Stały przed wejściem do szkoły. Poza nimi siedziało tu już parę osób i czekało na resztę. Uri ujrzała dyrektorkę, która stała na schodach. Pierwszy raz widziała uśmiech na jej twarzy.
- Co się stało? Przecież miało być czwarte zadaaaaanie – spytała Cath ziewając.
- Nawet jeśli było to pewnie go nie pamiętamy. Mam przeczucie, że dobrze nam poszło – Desiree usiadła na ziemi a dziewczyny poszły w jej ślady. Cathi nie wiele czekając zwinęła się w kłębek i zasnęła na trawie.
W końcu głosy innych uczniów obudziły blondynkę. Wstała i przeciągnęła się.
- Dobrze, że się obudziłaś. Wszyscy już się zeszli. Zaraz koniec. – powiedziała Uriko i jak na zawołanie dyrektorka zbliżyła się do młodzieży siedzącej na trawie.
- Z tą sekundą kończymy dzisiejsze egzaminy. Tym, którym się udało serdecznie gratuluje. Proszę o przejście za mną do Aulii.
Uczniowie podnieśli się i poszli za dyrektorką. W Sali byli chyba wszyscy uczniowie. Dziewczyny zauważyły w tłumie Matta, Tommy’ego, Erica, Lucasa i Daniela.
-Usiądźcie proszę – powiedziała dyrektorka i zaczęła mówić – Egzaminy zostały zakończone. Jestem dumna z tej szczęśliwej trzynastki której się udało. Reszcie gratuluje siły, stylu i odwagi. Mam nadzieje, że może następnym razem. Możecie już iść. Dzisiejsze lekcje są odwołane.
Trzynaście osób posiadało złoty emblemat na piersi. Wśród tejże trzynastki była Uriko, Catherine i Desiree. Kimberly, ani Vivian, na szczęście się nie udało.
Gdy sala opustoszała Catherine siedziała na miejscu, Desiree gdzieś zniknęła a Uriko rozmawiała z Danielem. Nagle blondynka wstała i krzyknęła
- Dostałam się!!
- Wiemy Cath – roześmiała się Uri – idziesz na spacer? Trzeba korzystać z tego, że jesteś taka rozpromieniona.
- Tak, tak. Za chwile. Tylko znajdę Lil. Nie widziałam jej na apelu. Może jeszcze nie wie, że się dostałam. Znajdę was – krzyknęła i pobiegła korytarzem.
- Hehe. Ta dziewczyna mnie rozbraja. Idziemy? – powiedziała fioletowowłosa i ruszyli.


magia-przyjazni 12/04/2008 15:59:31
[Powrót] Komentuj



Fajny blog. Moja ulubiona czerwień:)
milk@ 14/04/2008 17:58:56
| brak www IP: 79.184.134.249







Raz w tygodniu nota notka.

Strona Główna
Odwiedziło nas: 45257 osób


Avatar



Notki:
1.Akademia Magii w Celestii
2.Krótko o nas
3.Witamy w Celestii
4.Nowi uczniowie
5.Na lekcji z nowymi
6.Poznajmy się lepiej
7.Historia Desire
8.Kolejny dzień. Nowe znajomości
9.Walka Uriko
10.Nocne spotkanie
11.Uriko & Daniel cz.0
12.Uriko & Daniel cz. I
13.Uriko & Daniel cz. II
14."Zaproszenie" na potańcówkę.
15.Potańcówka
16.Egzamin do Akademii
17.Dzień wolny: Plaża
18.Bonus
19.Zamek Elizabeth
20.Okiru w Celestii
21.Rozmowa z Mattem
22.Słodkie spotkanie
23.Kółko Ognia
24.U Cathi w domu
25.Telepatyczny kontakt
26.Moc
27.Krótka rozmowa Matta z Uri
28.Impreza. Pierwszy raz. Powrót wspomnień
29.Wyjazd i powrót Okiru, a w między czasie utarczka z Vivian
30. Misja z Aniołem



Jeśli chcesz
Dodaj do Ulubionych


Linki
Blog Kitty
Opowiadanie Kitty
Blog Cath
Opowiadanie Cathi
Blog Uriko







Favorite




K s i ę g a

Wpisało Się: 1
Dodaj do Księgi









| Caluśki szablon wykonała Uriko i bardzo proszę aby nikt nie kopiował grafiki, albo tekstu, bo we trzy ciężko nad tym pracowałyśmy. Jeśli jednak ktoś chce coś to proszę o kontakt gg:3169496





>