Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Impreza. Pierwszy raz. Powrót wspomnień.
Od czasu walki Uri nie miała już nawet odwagi powiedzieć złego słowa. Większość czasu dziewczyny spędzały w Sali szpitalnej. Razem z nimi siedział Thomas a czasami nawet wpadał Matthew. Cath czuła się już znacznie lepiej. Od kiedy z Sali zniknął jej przeciwnik odzyskała nawet humor. Dziewczyny robiły co się da by zostawić Toma i Cath samych ale zawsze jak mówiły, że muszą iść on szedł z nimi.
- Koniec na dzisiaj. Ona musi odpoczywać – jak co wieczór marudziła lekarka
- Jeszcze chwilkę niech zostaną. Chciałam jeszcze z nimi porozmawiać. Będziemy cicho i zaraz pójdą.
- No dobrze. Ja się kładę spać. Skończcie i idźcie do pokoju.
Dziewczyny odczekały aż zniknie lekarka i spojrzały na Cath.
- O co chodzi?
- O ciebie i twojego ukochanego – odpowiedziała Cath – No co? Myślałaś, że nigdy się nie dowiem. Nie jestem tak spostrzegawcza jak Uri ale bez przesady idiotka też nie jestem. Poza tym jak chciałaś to ukryć to trzeba było mu się nie rzucać na szyje. Wiedziałam, że kogoś masz ale nie sądziłam, że akurat jego. Czemu nam nie powiedziałaś? Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami. Wolałaś się ukrywać, co? – Cath oczy zaszły łzami.
- Ejj…Cath. Przepraszam. Co ja miałam wam powiedzieć? Cześć dziewczyny, zakochałam się. To jest Matt wasz największy wróg. Dacie mi błogosławieństwo? – mówiła prawie ze złością Desiree.
- Jesteś naszą przyjaciółką i kto by to nie był zawsze nią będziesz. Chcemy przedewszystkim twojego szczęścia – poparła przyjaciółkę Uri.
- No dobrze. Jesteśmy razem od jakiegoś miesiąca.
- I to ty z nim byłaś na balu, prawda? – spytała Uri.
- Skąd wiesz? Przecież nie można mnie było poznać!
- Było w niej coś znajomego. Poza tym nie wierzę, że odpuściłabyś sobie bal.
-Ehh…to tylko ja jestem taką kretynką by się nie domyśleć dopóki nie zobaczę na własne oczy. Idźcie już. Jestem zmęczona. Pa – Cath nakryła się kołdrą i nie czekając aż przyjaciółki wyjdą położyła się.
Dziewczyny cicho wyszły z Sali.
- Chyba się na nas obraziła.
- Nie na nas a na mnie.
- Nie Martw się. Ona nie potrafi się długo gniewać. Zaniesiemy jej jutro Rose to się ucieszy.
***
W tym samym czasie.
- Czego ty tu? Ja chcę spać – zaspany chłopak otworzył drzwi swojego pokoju.
- Ty nawet śpisz w tym warkoczu? Nie ważne. Za 2 dni Catherine wychodzi ze szpitala. Długo nad tym myślałem i w końcu wymyśliłem jak można by uczcić jej powrót. Impreza. Wielka impreza, dużo picia, zamknięte grono ludzi. Tzn. bez twojego fanklubu. Co ty o tym myślisz?
- Pomysł świetny – ożywił się Matt – trzeba jutro pogadać z dziewczynami. Ty ją naprawdę musisz kochać Tom.
- A wątpiłeś w to?
- Ani chwili. No może wtedy jak przestaliście się odzywać. W ogóle o co wtedy biegało.
- O nic takiego. Ja już pójdę. Zrobiłem się śpiący – chłopak czerwony zaczął uciekać jednak silna ręka przyjaciela zatrzymała go i wciągnęła z powrotem do pokoju.
- Mów!
- No bo w lesie jest takie jeziorko – powiedział chłopak zrezygnowany.
- I…
- I ona chyba nie sądziła, że ktoś tam jeszcze przychodzi.
- I…
- I przypadkiem ja też w tedy tam poszedłem a ona się kąpała.
- No i…
- No i ona się kąpała nago.
- Omg. Tylko o to biega? – załamał się warkoczasty – Jak dzieci. Zachowujesz się jak byś nigdy nie widział dziewczyny nago.
- To nie jest zwykła dziewczyna. To Cath!
- Poddaje się z tobą. Idź już lepiej spać. Idę na spacer.
- Oki. Pa.
***
Matt wbiegł do sali.
- Już myślałam, że nie przyjdziesz – z ciemności usłyszał głos.
- Wybacz kochanie. Tom mnie zatrzymał.
- Tom? A co on chciał?
- W sumie chłopak ma dobry pomysł. Impreza na cześć powrotu Cath do zdrowia. Co ty na to?
- Świetny pomysł. W sumie nawet dobrze trochę ją ugłaskamy.
- A co się stało? Pokłóciłyście się?
- Trudno powiedzieć żebyśmy się pokłóciły. Po prostu Cath jest zła, bo sądzi że jej nie ufam. One już wiedzą.
- O czym?
- O nas. Najlepsze, że nie mają nic przeciwko. Znaczy może i mają ale skoro już jest za późno to cię akceptują. Tylko nie licz na to, że ci odpuszczą na zajęciach.
- Uri?! Nie ma szans! – oboje się zaśmiali.
- Kocham cię, wiesz? – Dess podeszła do chłopaka.
- Mam nadzieje. Ja ciebie też. – połączyli się w długim pocałunku.
- Idziemy spać. Jutro trzeba przygotować imprezę.
- No dobra. Dobranoc.
***
Rano dziewczyny podrzuciły Cath jej kociaka, po czym spotkały się z chłopakami.
- Gdzie będzie impreza?? To musi być duża sala by wszyscy, co mają się zmieścić, się zmieścili.
- Hmm…kiedyś w zamku widziałem taką dużą opuszczoną sale. Nikt tam nie będzie raczej wchodził więc można by trochę ją urządzić i już.
- Oki. Napoje?
- Wódka! – Desiree krzyknęła na głos
- Eeee…co?
- Na ziemi jest taki napój wysokoprocentowy. Co tutaj się pija na imprezach?
- Wodę księżycową, wina…
- …soczki.
- Trzeba skoczyć do braci Haruki. Oni zawsze przynoszą picie na imprezy.
- No to ja i Tom idziemy do braciszków. Dess i Matt szukają i dekorują sale. Spotykamy się za godzinę w pokoju Dess.
***
Po godzinie:
- I jak? – spytała Dess
- Braciszkowie powiedzieli, że załatwią. A u was?
- Sala jest dość duża. Musicie nam pomóc ją udekorować i posprzątać.
- Nie ma sprawy. Lecimy robić. Wieczorem trzeba zajrzeć do Cath. Będzie się martwić. Jutro po południu zabierzemy ją do pokoju i wieczorem impreza. Zaproście kogo trzeba i będzie dobrze. Teraz porządki – Dess była w swoim żywiole.
- Jasne pani kapitan. Musimy załatwić jakiegoś maga powietrza.
- Może Lily by nam pomogła. Jej wojownicy chyba sprzątać umieją.
- Też niezły pomysł. To ty idziesz po Lil. Tom po jakiegoś maga powietrza a ja i Matt do Sali.
- Tylko się nie pozabijajcie – zażartował Tom.
- Nie martw się. Tylko go lekko poturbuje. Żartowałam – zaśmiała się widząc wzrok przyjaciółki.
- To idziemy – powiedział Tom i pociągnął Dess.
- No to zostaliśmy sami. Ty wiesz, że to co Cath mówiła na temat złamania serca liczy się teraz podwójnie. Błagam cię nie zrób jej krzywdy.
- Nie martw się. Zależy mi na niej jak na nikim. Nie skrzywdzę jej. Obiecuje.
- Oki no to idziemy do Sali i czekamy na ekipę.
Po 10 minutach pojawiła się Lily. Rozrzuciła swoje kamyczki i kilkanaście zbroi zaczęło sprzątać sale. Pomagał im Denis, chłopak z 2 poziomu Akademii o mocy powietrza. Po Sali dmuchało na wszystkie strony i wszystkie zbędne przedmioty wyleciały z gracją do Sali obok, za to z Sali obok przyleciały stoliki i krzesełka i ustawiły się wzdłuż ścian. Przywiali także łóżka z kilku sypialni i ustawili je by można było na nich siedzieć.
- No. Nawet nieźle to wygląda. Mamy talent – powiedziała Uri gdy wszyscy dumnie stali i patrzyli na efekt pracy. To spotykamy się jutro o 18 tutaj. Zaproście ludzi tylko nie za dużo i porządnych. Ja idę do Cath.
- Czekaj idę z tobą – dogonił ją Tom.
- My jeszcze sprawdzimy raz wszystko – odczekali jak wszyscy znikli – Mało będzie tego picia tylko od barci. Nie dałbyś rady skombinować tej waszej wody trochę?
- Księżycówki? Pewnie bym dał. A pojedziesz ze mną po nią?
- Oczywiście. A macie tu coś takiego jak piwo i wino?
- A no mamy. Też chcesz?
- Ja nie pogardzę niczym ale Uri nie wypije niczego mocniejszego.
- No no malutka. Tylko mi się nie upij i nie zniknij z jakimś gościem.
- Tylko z tobą.
- Cieszę się. To spotkamy się rano. Przyjdę po ciebie.
- Będę czekać. Idę spać. Nie będę miała jutro sił balować.
- Oki. Pa.
***
- Cath, śpisz? – zajrzała niepewnie Uri.
- Zadajesz głupie pytania – uśmiechnęła się Cath. Na jej kolanach spał mały kotek – Młody padł. Ganiał Daniela z godzinę. Bardzo się polubili z Okiru. Ta dziewczyna ma rękę do zwierząt. No wchodź.
- Hej Cathi. Jak się dzisiaj czujesz? – wsunął się Tom.
- Witaj Tommy. Czuję się wyśmienicie ale chciałabym już stąd wyjść.
- Rozumiem cię. Chociaż ja przynajmniej miałem miłe towarzystwo. Mimo, że nie przytomne.
- Aż tak polubiłeś się z Marem? – zaśmiała się Cath
- Miałem na myśli ciebie.
- A to mi miło. Siadajcie. Co tam nowego w szkole?
- Nudy – odpowiedzieli jednocześnie Uri i Tom.
- Acha. Jutro wyjdę będzie ciekawie. Mam zakaz walczenia - posmutniała.
- Co?!
- No co Uri. Ciesz się, że mnie nie zawiesili. Musze się nauczyć panować nad żywiołami.
- Pomożemy ciiiii – Uri donośnie ziewnęła – Ja idę spać. Idziesz Tom?
- Tak, za chwilkę.
- Oki. Dobranoc Catherine.
- Dobranoc Uriko.
- A ty co? Nie śpiący? – zagadnęła blondynka
- Troszkę. Ale jeszcze jakiś czas wytrzymam. A ty?
- Cały dzień leżałam, odpoczywałam i w ogóle. Obecnie chciałabym szaleć.
- Będziesz miała okazje.
- Oj tak. Jutro będziemy szaleć z dziewczynami – zamyśliła się – Tom. Powinniśmy pogadać o tym co się wydarzyło nad jeziorem.
- Nie ma o czym mówić – zaczerwienił się chłopak.
- To dlaczego się czerwienisz? Przecież to ja powinnam być zawstydzona.
- Bo ja nie chciałem. Przepraszam. Nie spodziewałem się tam ciebie. A jak już cię zobaczyłem to nie mogłem oderwać oczu.
- Spokojnie. Ja też się ciebie tam nie spodziewałam bo bym została w bieliźnie ale skoro już się stało to nie ma co rozpamiętywać. Nie jesteśmy dziećmi.
- Mówisz jak Matt.
- To przez dziewczyny. One też tak sądzą. A skoro tyle osób tak mówi to gdzieś w tym jest prawda.
- Zapewne. To ja też idę. Pa komiczko – pocałował ją delikatnie w policzek – Przyjdę jutro.
- Pa Tommy – pomachała mu na pożegnanie. Gdy wyszedł delikatnie dotknęła policzka. Nie wiedziała jak spać z kotkiem w łóżku więc sama zmieniła się w kotkę i otuliła małego. Gdy zasypiała jeszcze słyszała jak mruczy.
~*~*~*~*~*~*~*~*~
Gdy rano pielęgniarka weszła do Sali była bardzo zaniepokojona zniknięciem pacjentki. Jej potknięcie się o nogę łóżka obudził 2 koty śpiące na nim.
- Coś się stało? – spytała Cath zmieniając się w człowieka.
- Jezu, dziecko. Myślałam, że znikłaś.
- Przepraszam. Nie chciałam by małej było zimno. Obiecałam jej matce, że będę się nią opiekować. Luna by mi nie wybaczyła. Niech pani się nie martwi. Jestem pół-kotem.
- Ja naprawdę się łudziłam, że to będzie lekka praca.
- Z Uri? Samo kółko waleczne zajmuje cały szpital. Następnym razem będzie spokojniej. Ci co nie umieją walczyć są już wystraszeni na tyle, że nie wezmą udziału w następnych a ja mam zakaz walki dopóki nie zapanuje nad mocami.
- I dobrze. Gdy tu trafiłaś myślałam, że nie przeżyjesz. Nieźle się urządziłaś.
- To przez Toma. Byłam zbyt zdenerwowana zemstą by panować nad wszystkim. Nie radzę sobie z zbyt dużą ilością emocji. Ale dzisiaj wychodzę. Zapewne wrócę tu w ciągu najbliższych dni.
- Masz wracać na badania. Zbyt długo tu leżałaś. Nie dziwie się, że się cieszysz. Piękną pogodę dzisiaj mamy.
- To jest na odwrót – zaśmiała się niebieskooka – Jest piękna pogoda bo ja się cieszę.
- To jak będę miała randkę poproszę byś była szczęśliwa. Ojej, nie powinnam tego mówić. Stanowczo za długo tu jesteś.
Na podłogę zeskoczył mały rudo-biały kotek i spojrzał z nadzieją na panią.
- Ma pani może trochę mleka. Nie pamiętam już zaklęcia a Rose jest głodna.
- Zobaczę co da się zrobić – po chwili wróciła z miseczką mleka – Podano do stołu. Znaczy miski – obie kobiety się zaśmiały. Na tą scenę weszła Uri i Tom. Rozejrzeli się z zaskoczeniem po Sali na co kobiety zaczęły się jeszcze bardziej śmiać.
- Jesteś wolna mała. Wpadnijcie do mnie z Rose w środę. Pa kociaczku – pogłaskała wdzięczną kotkę.
- Idziemy? – spytała Uriko.
- Jasne tylko się przebiorę – powiedziała Cath po czym zaczęła ściągać piżame i wciągać dżinsy i sweter – Gotowa.
Wzięła kotkę na ręce, swoje rzeczy pod pachę i wyszła. Za nią szła Uri ciągnąc lekko zaszokowanego chłopaka.
- Tylko zostawię rzeczy w pokoju i możemy iść na spacer. Tak w ogóle to gdzie Dess?
- Nie mam pojęcia. Rano jej nie było w pokoju.
- Pewnie gdzieś poszła z...
- Ekhm
- Z chłopakiem – Cath spojrzała z wdzięcznością na przyjaciółkę.
Gdy doszli do pokoju dziewczyna zostawiła swoją torbę i wzięła kota. Uri w tym czasie poszła do pokoju i wyciągnęła na spacer Daniela i Okiru.
- Ładnie tu.
- Wiem. Sama dekorowałam. Chodź – pociągnęła chłopaka za rękę na korytarz i zamknęła drzwi.
Gdy wydostali się przed zamek Cath zmieniła się w kota i zaczęła ganiać z Rose. Daniel ułożył się na trawie i usiłował zasnąć mimo skaczącego na niego kociaka, Thomas zmienił się w wilka i ganiał Cath a siostrzyczki usiadły na trawie i obserwowały biegające dookoła zwierzęta.
- Dziękuję siostrzyczko – powiedziała Okiru i przytuliła się do siostry – Kocham cię.
- Ja ciebie też – odpowiedziała zaskoczona Uriko. Tak upłynął im prawie cały dzień.
***
Co w tym czasie działo się z Desiree i Mattem?
Rano chłopak przyszedł tak jak obiecał po dziewczynę i poszli na stacje. Pociągiem pojechali do miasta i nakupowali tyle picia, że aż się oboje uginali. Wszystko umieścili na stołach w Sali i w oczekiwaniu na imprezę rzucili się na łóżko namiętnie całując. Gdy skończyli wyszli do reszty przyjaciół leżących ze zmęczenia w trawie.
- A wy co? Wyglądacie jak byście ganiali się cały dzień – wszyscy obecni zaśmiali się lub wydali inne odgłosy odpowiednie do ich obecnej formy. O 18.00 Tom, według ustalonego wcześniej planu, umówił się z Cathi na spacer, więc dziewczyna wróciła do pokoju i się przebrała.
- Gdzie my idziemy? Drzwi są w tamtą stronę – marudziła Cath ciągnięta przez chłopaka.
- To jest niespodzianka. Daj zawiąże ci oczy – delikatnym kawałkiem materiału oślepił dziewczynę i zaprowadził do Sali – Jesteś gotowa?
- Na niespodzianki zawsze – chłopak wprowadził ją do Sali i zdjął opaskę.
- Niespodzianka – krzyknął tłum w Sali. Cath aż otworzyła usta z zaskoczenia. Stała w pięknie ozdobionej klasie z wielkim napisem „Powrotu do zdrowia”. Na przedzie tłumu stały jej 3 przyjaciółki, Matt, Okiru, Daniel i Denis.
- Poznajcie się – powiedział Tom podprowadzając dziewczynę do wysokiego blondyna z kitką – To jest Denis. Bardzo nam pomógł przygotowaniach.
- E tam. Tylko trochę podmuchałem. Chyba będziemy mieli okazje się poznać bliżej na Kółku Powietrza.
- Ty mi nie zarywaj dziewczyny. Napijesz się czegoś.
- Z chęcią – powiedziała czerwona Cath.
Podeszli do stołu, na którym stały piwa, wina, księżycówka i ziemska wódka.
- Ach jak ja dawno nie piłam wódki. To będzie impreza.
- No, no. A ja myślałem, że ty jesteś aniołkiem – zaśmiał się Matt.
- Naprawdę więcej się już chyba nie dało przynieść.
- Nie marudź. Przynieśliśmy ci piwo.
- Uwaga wszyscy! Bierzemy kieliszki z szampanem w ręce i pijemy zdrowie Catherine! – krzyknęła Lily stojąc na stole.
- Za Catherine – poniosło się wszędzie.
- To zaczynamy imprezę – Lil dała znak rodzinie Haruki a oni zaczęli grać wesołą muzykę – To co dziewczynki, pijemy?

- A jak – zaśmiała się Cath i wzięła drinka zrobionego przez Dess – Za naszą paczkę! – wszyscy upili po trochu swojego drinka. No prawie wszyscy – Uri piła piwo malinowe.
Dziewczyny wyciągnęły facetów do tańca: Cath tańczyła z Tommym, Matt z Dess, Uri z Denisem a Lily z Lukasem. Z drugiej strony Sali para brązowych oczu patrzyła na nich z nienawiścią.
***
- Dalej dziewczyny ruszać się – krzyknęła Uri na „lekko” podpite koleżanki.
- Uri. Skąd w tobie ten zapał? Idź się wyżyj z jakimś facetem i wróć – zaśmiała się Cath.
- E tam. Nie przejmuj się nimi. Idziemy potańczyć. Chodź – Lily brutalnie pociągnęła broniącą się dziewczynę.
- Kochana Lily. Musze jej jutro podziękować. Lecę z nóg – marudziła Cath.
Chłopcy przynieśli im kolejny kieliszek Księżycówki. Dziewczyny z radością wlały w siebie zawartość.
- Głowa mnie już boli od tej muzyki – Dess spojrzała znacząco na Matta.
- Chodź się przejdziemy – załapał chłopak.
- Miłego – krzyknęła za nimi blondynka opierając się o siedzącego obok Toma.
Desiree szła przytulona do swojego chłopaka korytarzem.
- Gdzie my w ogóle jesteśmy?
- W skrzydle męskim.
- Masz tu pokój?! Pokaż!
To chyba przeznaczenie. Z losem nie można walczyć. – dodała w myślach dziewczyna.
- To tu – wyrwał ją z zamyślenia chłopak otwierając drzwi.
- Ładnie tu – Dziewczyna złapała go za rękę i wciągnęła do środka. Gdy tylko zamknęły się drzwi zaczęła go namiętnie całować pchając w stronę łóżka.
- Desiree. Ty chyba za dużo wypiłaś. Ja cię odprowadzę...
- Spróbuj tylko. Uznam, że mnie nie chcesz.
- Chce cię ale musisz być pewna tego czy tego chcesz…
- Jestem aż nadto – powiedziała ściągając przez głowę bluzkę.
- Nie mogę dłużej protestować – zaśmiał się chłopak i ponownie połączył się z dziewczyną w pocałunku. W mgnieniu oka chłopak stracił koszulę i dżinsy. Tuż obok nich upadła damska para spodni. Łóżko zatrzeszczało pod ciężarem 2 nastolatków.
***
- Zatańczymy? – spytał Tom – bo mi tu zaraz zaśniesz.
- Chciałbyś co? Ja tak szybo nie zasnę. Jestem pełna energii – pociągnęła go za rękę na środek parkietu i wtuliła się w jego ramiona. Pogładził ją delikatnie po włosach. Tak bardzo ją kochał. Podniósł delikatnie jej głowę i po raz pierwszy się namiętnie pocałowali. Gdy skończyła się piosenka Cath uśmiechnięta usiadła przy stole. Nie wiadomo skąd nagle znalazła się Lily.
- A ty co taka rozchachana? Ehh ta księżycówka. Czekaj. Zrobię ci taką miksturę, że humor cię już nigdy nie opuści – Lily zniknęła przy stole z napojami po czym wróciła z 2 szklankami wypełnionymi fioletowym płynem.
- Co to jest?
- Księżycówka zmieszana z odrobiną soku wiśniowego i likierem wiśniowym.
- Omg. Mocne – powiedziała Cath po pierwszym łyku – Ale pyszne.
- Tylko nie szalej zbytnio. Ja twoich dzieci niańczyć nie będę.
Cath i Tom dopili drinki. Nieźle już im szumiało w głowie.
Pod żadnym pozorem nie wychodzić z Sali. Jak ona pięknie wygląda. Zbyt pięknie – pomyślał chłopak patrząc na blondynkę. Ona uchwyciła to spojrzenie i aż się cała zaczerwieniła. Miał taki pożądliwy wzrok.
- Zatańczymy – spytał speszony chłopak.
- Nie w tych butach. Zaraz mi nogi odpadną. Chyba się pójdę przebrać – Cath wstała – Idziesz też?
Nie wychodzić z Sali. Nie wychodzić z Sali – kołatało się po głowie chłopaka ale za nim pomyślał odpowiedział – Jasne.
Kolejna para szła korytarzem. Tym razem w kierunku pokoju dziewczyny. Cath szybko otworzyła drzwi. Weszła i lekko się chwiejąc zdjęła buty.
- Ale ulga. Cześć Rosa – pogłaskała kotkę – Będziesz tak stał w drzwiach? – chłopak wsunął się do pokoju – Mógłbyś jeszcze zamknąć drzwi chciałabym się przebrać.
- To ja może wyjdę... – powiedział niepewnie chłopak.
- Daj spokój. Widziałeś mnie już nago więc tragedia się nie stanie jak zobaczysz jak się przebieram – chłopak się zaczerwienił uciszając swoje niezbyt przyzwoite myśli – Okej. Przebiorę się w łazience. Czekaj.
Cath weszła do łazienki z lekką białą sukienką na ramiączka przed kolano. Szybko zrzuciła ciuchy i spojrzała na siebie w lustrze. Uśmiechnęła się widząc wielkie świecące szczęściem oczy.
To on to sprawił. Mogłabym dla niego zrobić wszystko. Założyła sukienkę i wygodne sandałki.
Spodoba mu się.
Co ona tam tak długo robi? To tylko sukienka – gdy drzwi się otworzyły odebrało mu mowę.
Podoba mu się.
Jaka ona piękna. Oddałbym wszystko by była moja.
- Jak wyglądam – odezwała się pierwsza.
- Słodko. Najchętniej to bym cię zjadł – zażartował chłopak.
- Da się zrobić – podeszła do niego i pocałowała go delikatnie.
Nie, błagam. Thomas opanuj się – przywoływał się do porządku Tom lecz jego usta już odwzajemniały pocałunek a ręce jeździły po plecach dziewczyny. To im wystarczyłoby się zapomnieć. Dopiero co założona sukienka musiała chwile poczekać...
***
- Idę wziąć prysznic – powiedziała czarnowłosa dziewczyna całując chłopaka leżącego na łóżku – Mam nadzieje, że wytrzymasz bezemnie 10 minut?
- Kobieto! Przez następne pół godziny nie będę miał sił się ruszyć. Jesteś boska – posłał jej całusa.
Dziewczyna zniknęła w łazience. Była bardzo szczęśliwa. Najchętniej spędziłaby następne parę godzin leżąc z chłopakiem ale nie chciała zostawiać Cath samą na imprezie. Niechętnie weszła pod strumień wody zmywając z siebie zapach chłopaka. Szybko się wykąpała i stanęła nie wiedząc co robić.
Moje ciuchy są w pokoju – pomyślała. Jej wzrok padł na koszulce chłopaka leżącej na szafce. Nie wiele myśląc zarzuciła ją na siebie i wyszła z pokoju. Widok, który zobaczyła zaskoczył ją, że nie wiedziała czy wyjść czy cofnąć się z powrotem. Na łóżku przykryty jedynie kołdrą leżał Matt i wpatrywał się wściekły w brązowowłosą dziewczynę w drzwiach.
Vivien – pomyślała z obrzydzeniem Dess.
- Co ona tu robi?! Kochanie! Dlaczego ona ma na sobie twój podkoszulek?! – zrozpaczona dziewczyna wodziła wzrokiem od Matta do Desiree.
- Ona przebywa ze mną w moim pokoju! Nie jestem twoim kochaniem! Ma na sobie mój koszulek bo była się wykąpać po najwspanialszym seksie w moim życiu! – szatynka się zarumieniła – Wynoś się natychmiast z mojego pokoju i więcej tu nie wracaj!
- Ale...
- Słyszałaś co powiedział?! Wynocha bo czymś w ciebie walne – czarnowłosa podeszła do drzwi i zamknęła je przed nosem Viv.
- Będziesz miała kłopoty mała – powiedział z troską chłopak i przytulił ukochaną – Czemu masz na sobie moją koszulkę?
- Nie wzięłam swoich ciuchów. Idź się wykąp i idziemy do Cath. Zabije mnie jak się dowie, że znikłam z jej imprezy dla ciebie. No ale było warto. Co mówiłeś o tym najlepszym...
- Kocham cię – przerwał jej chłopak, namiętnie pocałował i uciekł do łazienki.
- Wy się zawsze musicie wymigiwać od odpowiedzi! – krzyknęła za nim dziewczyna i opadła na poduszki. Gdy oboje się ubrali i wyszykowali poszli szukać Cath. Już na wejściu do Sali Lil powiedziała, że pewnie są w pokoju. Jakie było zaskoczenie pary gdy po zapukaniu wyjrzał zaspany czarnowłosy chłopak w samych bokserkach.
- Gdzie Cath – spytała podejrzliwie Dess.
- Śpi. Nie budźmy jej.
- O nie. Cath. Wstawaj! – krzyknęła Desiree.
- Pozwól, że ja to zrobię – powiedział Tom zamykając im drzwi przed nosem – Cathi. Koteczku. Obudź się – dziewczyna mruknęła i otworzyła jedno oko. Gdy upewniła się, że to nie sen, otworzyła drugie i zarzuciła ręce na ramiona chłopaka – Cześć zoofilu.
- Witaj malutka. Za drzwiami stoją nasi przyjaciele z czego twoja próbuje się tu dostać. Radzę ci się ubrać i iść potańczyć ze mną.
W kilka sekund Cath doprowadziła się do stanu używalności i wyszła do przyjaciół.
- Cath. Zdajesz sobie sprawę, że będziesz miała pogadankę jak wytrzeźwiejesz.
- E tam nie marudź. Chodźmy.
****
Gdy doszli do Sali zdziwili się i to porządnie. Gdyby Uriko nie było w sali, świadczyłoby to, że się znudziła i poszła spać, ale nie. O nie, na pewno nie spała. Siedziała przy stoliku, a obok niej było czterech facetów, nie byli poobijani, skrępowani ani nic z tych rzeczy. Cała piątka się świetnie bawiła rozmawiając i pijąc. Do fioletowowłosej podszedł Daniel i pociągnął ją za sobą na parkiet, bo muzyka była bardzo żywa. Ona natomiast pociągneła Jerrego, on... no w skrócie w końcu się utworzył piękny wężyk w tej o to kolejności: Daniel, Uriko, Jerry, Sune, Emi, Mila, Lukas, Lily, Okiru, Denis, Cathi, Tomy, Desiree, Matt. Wszyscy biegali mimo skończonej piosenki. Gdy zaskoczyła kolejna, jeszcze bardziej energiczna piosenka, „wężyk” zmienił się w kółeczko. Trzymając się za ramiona wszyscy wymachiwali nogami. W pewnym momencie Uriko poplątały się nogi i... prawie że efekt domino. Opadło pięć osób. Wszyscy ryknęli śmiechem. A fioletowowłosa nie mogła wstać z podłogi. Emi sprawiła, że tuż pod sufitem powstały setki malusieńkich wybuchów. Przepięknie to wyglądało. Catherine bardzo ostrożnie wytworzyła strumień wody i utworzyła z niego krąg pod sufitem. Jerry szybko wpadł na pomysł i stanął na środku sali. W jego ręce powstała mała kula z gazu i ognia. Przez połączenie światła i wody powstała piękna tęcza. Jeszcze Uriko wypuściła kilka motylków. Okiru skakała po sali razem z Milą i cieszyły się jak małe dzieci. Powoli woda wyparowała, mała „gwiazdka” zniknęła, razem z nimi tęcza. Większość motylków wyfrunęło z pokoju. Okiru była jak zahipnotyzowana, albo raczej jak małe dziecko i pobiegła za nimi. Uriko zaraz za nią. Krzyknęła jeszcze tylko, że zaraz wróci i wybiegła z sali. Zakręciło jej się w głowie i nie wiedziała do kąt biec. Gdy usłyszała wbieganie po schodach zaczęła biec w stronę wieży. Po kilku minutach znalazła się na szczycie wierzy. Zobaczyła siostrę i kamień spadł jej z serca. Cofnęła się dwa kroki. Znowu świat zawirował jej w głowie. Usiadła na dużym oknie, mimo to w głowie nie przestało się kołować.
- Nic Ci nie jest? – spytała z troską siostra. Uriko już otworzyła usta, ale... zsunęła się. Kilka sekund, ale jej się one wydłużyły. Czuła wiatr pod sobą. Czuła, że spada. Widziała przerażoną twarz Okiu, która coś krzyczała. Dla granatowowłosej, czas się zatrzymał. Zobaczyła przed oczami małą dziewczynkę z fioletowymi włosami, spiętymi gumką z króliczkiem. Poczuła falę ciepła, przyjaźni, Miłości. Potem znowu zobaczyła spadającą Uriko.
- Pamiętam... – wyszeptała. Mimo niemożliwości, Uriko usłyszała słowa swojej siostrzyczki i się obudziła. Już nie spadała. Rozejrzała się dokoła. Nie, nie była w łóżku, a to nie był sen. Leżała na grzbiecie swojego wiernego przyjaciela. Nie rozumiała tylko jak smok się uwolnił z jej wnętrza bez jej rozkazu. Smok siedział na ziemi. Do dziewczyny dotarł krzyk szczęśliwej Okiru. Przed smokiem stał blady od strachu Daniel. Kilka minut później smok powrócił do wnętrza swojej właścicielki. Uriko chciała wracać do reszty na salę, ale przyjaciel wytłumaczył jej, że jak ona pobiegła za siostrą, wszyscy się rozeszli. Tak więc, Okiru, Uriko i Daniel wrócili do swoich pokoi. Tzn. Uriko zaprowadziła siostrę do pokoju obok, bo miała już własny. Rozmawiały jeszcze z godzinę, a raczej to Okiru tuląc się do fioletowookiej mówiła, wspominała i płakała. Gdy wreszcie zasnęła, Uriko wróciła do swojego pokoju. Położyła się na łóżku. Wciąż czuła efekty napojów alkoholowych, lecz dużo mniejszy, bo adrenalina trochę spaliła „procenty”. Daniel nie spał. Jedynie leżał w swoim koszyku.
- Co się tak właściwie stało? – Zaczął
- Okiru pobiegła za motylkiem...
- Chodzi mi o coś innego. Jak ty pobiegłaś na wierzę, ja wyszedłem na dziedziniec, bo myślałem, że tam poleciał motylek. Zauważyłem jak spadasz... – głos mu zadrżał – Gdy On się pojawił, było w tym coś dziwnego... –mówił podejrzliwym głosem
- Nie przywołałam go. Nawet mi to przez myśl nie przemknęło. On sam się pojawił.
- Co? To znaczy...? Czekaj, czy ty masz nad nim kontrolę???
- Chyba nie większą niż nad tobą. Ale to dowód, że on nie chce mi zrobić krzywdy. On się mną opiekuje... A ona już pamięta... – mówiła coraz ciszej.
- Dobranoc.
- yhy – mruknęła bardzo cicho po czym zapadła w głęboki sen.
~*~*~*~*~*~*~
Notka bardzo długa, ale jak nie d=będzie komentarzy to nie będzie kolejnej. Jak Uriko zobaczy hmm... 5 komentarzy to doda następną.
Pozdrawiam.
magia-przyjazni 22/02/2009 18:19:46
[Powrót] Komentuj
Jejq. Tak dawno nie pisałyście, że nie zaglądałam ostatnio. Dobrze, że mnie dzisiaj naszło. Jak zwykle notka wprost rewelacyjna. Ciesze się, że Okiru sobie wreszcie przypomniała coś. Widze, że dziewczynom też się jakoś układa. Czekam na dalszy ciąg!!
Win 1/03/2009 21:11:38
| brak www IP: 85.89.187.225
no no no... wreszcie jakaś pożąda długa notka. fajna imprezę mieli w tej szkole. szkoda ze u nas takiej fajnej nie rady zrobić. z niecierpliwością czekam na kolejna notke... P.S. Emi i Okiru są najlepsze xD
Fanka 1/03/2009 21:09:43
| brak www IP: 83.7.250.61
miodzio jest opowiadanie polecę znajomym czekam na dalsze notki XD
Bartek 1/03/2009 00:14:12
| brak www IP: 83.26.181.79
słodko ! masz talent ^^ W ogole to szablo jest boski ! ^^ z imionami postaci tak jakby naprawde było takie anime ^^ A co donotki powiem po prostu: Jest boska ! ^^ Czekam na newsik i mam nadzieje ze szybko zdobedziesz te 5 komentarzy a nawet wiecej ^^
Maria 23/02/2009 18:59:45
| brak www IP: 213.158.196.100
jeee w końcu reaktywacja notka jak widzę długaa mam czytania na całą Noc Dziękuje Uriko
Daniel 22/02/2009 20:43:40
| brak www IP: 83.26.62.4